Programiści to strasznie uparte, wszystkowiedzące,  protekcjonalne zwierze, które zawsze muszą mieć rację a jeśli jej nie mają to i tak ją mają. W takim stereotypie nie ma w sumie nic krzywdzącego, rynek IT jest poligonem na którym przetrwają tylko najlepsi, najdoskonalsi przy czym nie jest tutaj istotne czy taka ocena jest prawdziwa. Można nic nie umieć ale sprawiać wrażenie, że się umie, może też umieć wiele a sprawiać wrażenie, że się umie niewiele. Wskazuje to jednak na fakt, że programista nie tylko musi się znać na swoim fachu, musi też być dobrym aktorem (niestety nie dają za to oskarów i Opra nie zaprosi do programu ;_;) . A czasem aktorstwo popłaca bardziej niż posiadanie konkretnych umiejętności. Dlaczego o tym piszę? Bo pierwszy wpis trzeba zacząć od kupy truizmów ala Paweł Koalo i wtedy się ma już z górki. Banda ludzi zacznie o tym rozmyślać, rozkminiać na różne sposoby, spijać wręcz z ust piszącego (wut O.o) aż w końcu dojdzie do zaskakujących wręcz wniosków, że być może ma to sens, choć mieć nie musi.

Ja, Autor, zajmuję się programowaniem jakiś kawałek czasu. Nie powiem by moje umiejętności były na poziomie lotów kosmicznych ale jak każdy programista „swoje wiem”. Przy czym jak patrzę na ciągle zmieniające się trendy w IT to ciągle mam wrażenie, że wiem i tak za mało. Choć z drugiej strony to prawie wszyscy i tak ciągle mielą te same schematy w kółko. Freelancerzy/Webdeveloperzy niczym wierne stado podążają za ciągle zmieniającymi się trendami, a mało kto zastanawia się kto i po co je tworzy? Microsoft wprowadza kafelki w UI to chwilę potem pojawiają się one na stronach, usability spada o 90% ale grunt, że fajne i rozpoznawalne. Podobnie było kiedyś z AJAXem, który dodawano wszędzie bez zastanowienia czy jest w ogóle potrzebny. A przecież to dla użytkowników się tworzy strony czy aplikacje i powinny one być dla nich maksymalnie użyteczne, trzeba rozważnie podchodzić do wyboru technik, języków, technologii. O, i już moralizuję!  Ale czym byłoby bez tego życie programisty?!

Dobra, dość tego lania wody, czas na lanie kwasu. Na blogu w miarę możliwości będę starał się opisywać różne problemy na które natrafiam w codziennym życiu programisty. Może ktoś z odmętów internetów znajdzie coś użytecznego w tych wypocinach. A jeśli nie, to nie, obrażę się i zamknę w piwnicy, posmarkując w flanelową koszulinę z wyprzedaży w Tesco. Cya.

  • dobradusza

    „Dlaczego o tym piszę? Bo pierwszy wpis trzeba zacząć od kupy truizmów ala Paweł Koalo i wtedy się ma już z górki. ”

    Nie trzeba ale to zrobiles i faktycznie wyszła kupa.
    „Ja, Autor (…)” tez jest malo zabawnym zabiegiem, podkreśla tylko narcystyczny ton całego wpisu.
    I od kiedy zadaniem programisty jest moralizowanie?! Kodem będziesz moralizowal jak NeoJezus?

    Powodzenia w piwnicy, niedawno ktoś inny zareklamowal podobny blog i z przykroscia stwierdzam ze wyszło im lepiej.

    • dobradusza

      Programiści to strasznie uparte, wszystkowiedzące, protekcjonalne zwierze, które zawsze muszą mieć rację a jeśli jej nie mają to i tak ją mają.

      No to tak – albo programiści to zwierzeta, które muszą mieć racje ALBO programista to zwierze, które musi miec racje – pomieszanie z poplatanie juz z pierwszym zdaniem :/

      • Dzięki za komentarz, znaczy on dla mnie bardzo wiele 🙂

        • CzepialskaDusza

          Nie ma sprawy.
          Może trochę zbyt agresywny komentarz mi wyszedł (pardon!), ale jak widzę, że ktoś ma pasję, wiedzę i tak dalej a popełnia takie oczywiste babole to aż…no… żal!
          Powodzenia, szczerze!

        • CzepialskaDusza

          Nie ma sprawy.
          Może trochę zbyt agresywny komentarz mi wyszedł (pardon!), ale jak widzę, że ktoś ma pasję, wiedzę i tak dalej a popełnia takie oczywiste babole to aż…no… żal!
          Powodzenia, szczerze!